Pacjenci bez całodobowej opieki
Od 1 marca pacjenci kopalnianej przychodni przy ul. Świerczyny w nocy, niedziele i święta po pomoc lekarską mają jeździć do Sosnowca albo Katowic. Pacjenci są oburzeni, a dyrekcja przychodni tłumaczy, że decyzja jest nieodwołalna i podjęto ją ze względów finansowych.
Od lat w przychodni "Unia Bracka" przy KWK Mysłowice, do której zapisanych jest około 2,5 tyś. mieszkańców, głównie dzielnicy Piasek, o każdej porze dnia i nocy, także w niedziele i święta, przyjmował lekarz pierwszego kontaktu. Statystycznie na każdy taki dyżury zgłaszało się około ośmiu osób. W ubiegłym tygodniu w przychodni pojawiły się ogłoszenia, że od l marca nocna i świąteczna opieka zdrowotna kończy działalność, a najbliższy tego typu punkt znajduje się w Sosnowcu - Klimontowie lub Katowicach - Giszowcu.
(...) - Oni nie zdają sobie sprawy co robią, jak można tak traktować ludzi. Nie wyobrażam sobie, żeby moja siedemdziesięcioletnia mama miała jeździć do Klimontowa albo na Giszowiec. - Tyle lat były te dyżury, jak ludzie po siedemdziesiątce mają z zastrzykiem tak daleko jechać! - usłyszeliśmy.
Decyzja, mimo iż bulwersująca i uciążliwa dla pacjentów, jest niestety nieodwołalna. - W porównaniu z ubiegłym rokiem nasz kontrakt z NFZ jest niższy o 20 procent - tłumaczy Kazimierz Kowalik, dyrektor GZLA w Katowicach Fundacja Unia Bracka. I właśnie dlatego postanowiono o likwidacji nocnej i świątecznej opieki medycznej podstawowej opieki zdrowotnej w Mysłowicach.
Dyrektor zaznacza, że decyzja jest w zgodzie z przepisami, bo choć zakład jest zobligowany do zapewnienia całodobowej opieki lekarskiej, to w przypadku tzw. spójności terytorialnej, czyli stykania się granicami dwóch miast, taki punkt może działać tylko w jednym mieście.
Dr Jerzy Ligacz, odpowiedzialny w przychodni za sprawy lecznictwa podkreśla też, że lekarze z Katowic i Sosnowca będą udzielać mysłowiczanom porad na telefon, a w uzasadnionych przypadkach przyjeżdżać do domów. Jednak pacjentów, którzy dotąd mieli natychmiastowy dostęp do lekarza blisko domu, 24 godziny na dobę i 7 dni w tygodniu taka alternatywa nie satysfakcjonuje, tym bardziej, że na ekspresową wizytę domową i to na każde wezwanie chorzy nie będą mogli liczyć.
Alternatywą dla pacjentów nie jest również pogotowie ratunkowe, bo lekarze z pogotowia udzielają pomocy tylko w nagłych wypadkach, a np. z katarem i temperaturą odsyłają do lekarza rodzinnego.
Patrz Regulamin Portalu














Nie bądź anonimowy. Zarejestruj się! Otrzymasz profil, dzięki któremu Twoje komentarze będą bardziej wiarygodne.