Od dziś płacimy 16 złotych za niecałe 60 km autostrady A4
Koniec remontów na A4 ucieszył
korzystających z niej kierowców. Martwi natomiast natychmiastowa
podwyżka opłaty za przejazd. Zarządca autostrady przekonuje, że zyskane
w ten sposób pieniądze pokryją koszty niedawnych remontów oraz
instalacji dodatkowych ekranów dźwiękochłonnych.
Choć
ostatnia podwyżka opłat za przejazd A4 miała miejsce w 2006 roku,
kierowcy nie są zadowoleni z tej wprowadzonej w trzy lata później.
-
Tą autostradą przez długi czas, z powodu źle przemyślanych remontów,
nie dało się w ogóle jeździć, a teraz dodatkowo jeszcze podnieśli
opłatę. To kpina z ludzi - mówi pan Jan S. (nazwisko do wiadomości
red.), który niemal codziennie pokonuje trasę do Krakowa, gdzie mieszka
jego schorowana matka. - Jasne, że mogę wybrać drogę darmową. Tak
właśnie zrobię - dodaje rozgoryczony kierowca. Reakcji podobnych do tej
jest prawdopodobnie więcej, ale zarządca autostrady nie wie na razie,
ilu kierowców ominie płatny odcinek ze względu na wyższą cenę.
Pomysłodawcy
podniesienia opłat argumentują, że ostatnie remonty, które udało się
już zakończyć pochłonęły sporą sumę pieniędzy. Ponadto, przy
autostradzie mają powstać nowe ekrany dźwiękochłonne. Parafrazując
hasło z pewnej popularnej reklamy można by powiedzieć, że za wszystko
to (i wszystko inne) najwyraźniej zapłacą kierowcy. Niemniej,
podwyższona opłata może się okazać niełatwym testem dla i tak
krytykowanego płatnego odcinka autostrady.







