Nowa kanalizacja zalewa mieszkańców Topolowej
- Znowu na ulicy leje się ze studzienki, jak to zamarznie to nie wiem czy uda misie wyjechać z domu przez lód - taki telefon odebraliśmy kilka dni temu od mieszkanki ul. Topolowej. Kobieta jest tym bardziej zirytowana, że wyciek, i to nie pierwszy raz, pojawił się w miejscu, gdzie niedawno położono nową kanalizację.
Z pytaniem o przyczynę awarii zwróciliśmy się do przedstawiciela firmy Prim Wojciecha Jankowskiego, która niedawno budowała Kanalizację na Topolowej, a która to mieszkanka tej ulicy podejrzewa o fuszerkę. Okazuje się, że powodów takiego stanu rzeczy jest kilka, ale wina nie leży po stronie wykonawcy.
Po pierwsze, jak usłyszeliśmy, do nowo wybudowanego kanału na Topolowej spływa woda zrzucana ze znajdującego się powyżej osiedla domów jednorodzinnych. Po drugie, w wyniku awarii wodociągu, do których dochodzi w rejonie sąsiedniej ul. Orzeszkowej i Leśnej woda również dostaje się do nowego kanału. Po trzecie, część mieszkańców samej ul. Topolowej ma nieczynną kanalizację, więc ścieki przelewają się do wybudowanych przez Prim studni. W efekcie naturalną koleją rzeczy studzienka musi wybijać, bo nowa kanalizacja nie jest jeszcze podłączona i nie odprowadza ścieków.
- Ale nawet uruchomienie kanalizacji nie rozwiąże problemu - zaznacza W. Jankowski i wyjaśnia, że kanalizacja sanitarna nie jest przystosowana do przyjmowania i odprowadzania deszczówki. - Dopóki będą awarie i nieuczciwi mieszkańcy będą zrzucać deszczówkę do naszego kanału, to my nic nie możemy zrobić - mówi Jankowski. Obiecuje również, że w miarę możliwości Prim będzie pompować rozlewisko, jednak podczas mrozów nie ma na to szans.
Dodaj komentarz / napisz na forum / dyskutuj na czacie
maks. 500 znaków
A za remont trzeba będzie zapłacić z naszych pieniędzy.
Więc Mysłowice zostały zniszczone przez radnych i osyrę( celowo z małej litery na znak jaki mam do nich szacunek )






