Pierwsza egzekucja w KL Auschwitz
Przy wejściu do kościoła salezjańskiego pw. Miłosierdzia Bożego w Oświęcimiu na Zasolu jest umieszczona tablica z nazwiskami czterdziestu więźniów rozstrzelanych w dniu 22 listopada 1940 r.
Była to pierwsza egzekucja na terenie KL Auschwitz. Dokonano jej siedemdziesiąt jeden lat temu na czterdziestu Polakach w odwet za rzekome akty gwałtu i napady na funkcjonariuszy policji w Katowicach.
Skazanych dostarczyła w tym dniu do obozu placówka policji kryminalnej z Katowic. Komando egzekucyjne liczyło dwudziestu esesmanów z batalionu wartowniczego w KL Auschwitz. Każdego skazanego rozstrzeliwało dwóch esesmanów. Jedną z ofiar tej egzekucji był mieszkaniec Mysłowic-Brzezinki, którego nazwisko jest wymienione na tablicy przy wejściu do wspomnianego kościoła: Ryszard Günther, ur. 29.09.1890 r. w Brzezince/Mysłowicach.
Tablica z nazwiskami więźniów rozstrzelanych w dniu 22.XI.1940 r.
„W dniu 22 listopada 1940 r. - wspomina Władysław Foltyn - będąc robotnikiem przymusowym, pracowałem jako cieśla obok baraku stolarni, wyposażonej w maszyny i urządzenia zabrane przez władze obozowe z Zakładu Salezjańskiego
w Oświęcimiu. Barak ten znajdował się naprzeciw obecnej wartowni Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu.
Skazańców (…) esesmani prowadzali po dziesięciu do dołu po wydobytym żwirze. Był on usytuowany na terenie, zajmowanym do niedawna przez Państwową Komunikację Samochodową (PKS). Skazańcy mieli ręce skute z tyłu. Co pewien czas było słychać salwy karabinów plutonu egzekucyjnego, a następnie pojedyncze strzały.
Samego momentu rozstrzeliwania nie widziałem, ponieważ egzekucja odbywała się w głębokim dole. (…) Po jej zakończeniu esesmanów, biorących w niej udział, ustawiono w szyku marszowym i poprowadzono z powrotem do koszar w rejon Monopolu Tytoniowego. Pamiętam, że przechodząc na wysokości obecnej wartowni Muzeum zaczęli śpiewać: „Heili heilo heila ...”. Po zwłoki skazańców został wysłany wóz ciągnięty przez więźniów, który później stał przez pewien czas z ciałami zamordowanych przed wejściem do krematorium”.
Dzisiaj Władysław Foltyn, mieszkający w Oświęcimiu i mający osiemdziesiąt osiem lat, jest jedynym już świadkiem tamtego tragicznego zdarzenia.
Adam Cyra








Dodaj komentarz / napisz na forum / dyskutuj na czacie
maks. 500 znaków
Nazistowskie psy trzeba wybić do pnia
Historia uczy że niczego nie uczy.Oprócz jednego.Można ją skutecznie wykorzystywać do własnych celów w czasach aktualnych.