Mysłowicki drapacz chmur: "Korony"
Restauracje były nieodłącznym elementem życia miejskiego. Na przełomie XIX i XX wieku Mysłowice, ze względu na swą atrakcyjność turystyczną, były potentatem pod względem ilości restauracji na Śląsku.
Obok dobrze prosperujących restauracji w rejonie Trójkąta Trzech Cesarzy istniało jeszcze kilkanaście lokali w śródmieściu. Ponieważ w centrum miasta trudno było urządzić rozległy kompleks restauracyjny, właściciele restauracji musieli szukać innych rozwiązań. Ponadto konkurencją dla Mysłowic stały się sąsiednie Katowice, które w pierwszym dziesięcioleciu XX wieku wyrosły na przodujące miasto regionu. Katowice porównywane były z uwagi na imponujący rozwój do miast amerykańskich.
W 1911 roku zbudowano w Mysłowicach pierwszy duży lokal restauracyjny w samym centrum miasta. Wzorem sąsiednich Katowic i Sosnowca o rozmachu stanowiła ilość pięter. W ten sposób zbudowano na rogu dzisiejszych ulic Grunwaldzkiej i Krakowskiej pierwszy w Mysłowicach drapacz chmur.
Rok 1916 - Skrzyżowanie ul. Nowokościelnej (ob. Krakowskiej) i ul. Pszczyńskiej (ob. Grunwaldzkiej)
Pod względem kubatury restauracja nie miała sobie równych w całej okolicy. Budowa i rozmach już w fazie projektowania budziły u niejednego podziw, a wśród lokalnej konkurencji zazdrość. Otwarcie restauracji „Korony" spowodowało, że okoliczne mniejsze kawiarnie i cukiernie zlokalizowane w śródmieściu straciły klientelę.
Pierwszym właścicielem restauracji był Waldemar Habernoll. Nazwa restauracji - „Korony" (Kronen-Cafe) - odnosiła się do koronowanych głów cesarzy, których państwa graniczyły ze sobą pod Mysłowicami. Lokal miał opinię pierwszej restauracji urządzonej po wielkomiejsku. Projektanci zrezygnowali z kosztownych zdobień na rzecz funkcjonalności. Pierwszą nowinką był fakt, że restauracja miała salę na piętrze. W kolejnej oddzielnej sali urządzono pijalnie win i likierów. Ta część lokalu posiadała osobne wejście od strony ulicy Krakowskiej. Na parterze znajdowała się sala z kolumnami zwieńczonymi łukami. Zrezygnowano z powszechnie stosowanej do tej pory kameralności na rzecz przestrzeni. Wrażenie przestronności potęgowały obszerne okna od strony ulicy Krakowskiej.
Restauracja „Korony" otwarta była całą dobę. Na wiosnę i latem w restauracji odbywały się koncerty kameralne, na występy których właściciel zapraszał mysłowiczan nieodpłatnie.
Po przyłączeniu Mysłowic do Polski w dalszym ciągu budynek był siedzibą restauracji. W pierwszych latach po roku 1922 lokal spolszczył dotychczasową nazwę na Korony. Następnie zmieniono nazwę na „Centralna". W latach '90 nazwę lokalu przemianowano na „Divertimento”. W 2010 roku nowi właściciele restauracji powracają do nazwy "Centralna", srwiając jednocześnie za punkt honoru powrót do czasów największej świetności lokalu.
Dariusz Falecki









Dodaj komentarz / napisz na forum / dyskutuj na czacie
maks. 500 znaków
yhy " ROKO" i pan Darek miał może napisać że teraz jest właścicielem pazera? bo jak by nie było to znana osobistość panująca w gościńcu i gotująca obiady dla bezdomnych za osyry.
Miasto w którym nic nie ma, jak jakaś zacofana wieś. Nie ma gdzie wyjść, aż wstyd zapraszać znajomych z innych miast. Piszecie tu że promenada jest miejscem kultowym, taaa.. chyba kiedyś bo MIASTO zapomniało o tym miejscu. Proponuję spacer po niej, najlepiej całą rodziną. Ławki poniszczone, pełno chaszczy i śmieci. Pewnie ktoś sobie przypomni o tym i innych miejscach w Mysłowicach przed wyborami.. zamydlą oczy i będzie git. Ahh no i tak, fontanna na rynku którą może woda zniszczyć..
Panie D.Falecki. Jak pan piszesz o historii to prosze rzetelnie. Nazwiska właścicieli "Korony" /pomijam W.Habernolla/ to istotny rys
historyczny w działalnosci tegoz przybytku jak i miasta
Proszę w nastepnych artykułach o tym nie zapominac.
Własciciele tegoz przybytku to zacni mieszkańcy Naszgo Miasta i oni tez to stanowia o historii miasta.
A tak na marginesie, warto wspomniec o architekcie i stylu w jakim kamienica została zbudowana.
Czemu piszecie, że stary duch nie wróci ??? Myślę, że jeżeli młodzi ludzie, którzy chcą coś zrobić dla tego miasta wezmą się razem do pracy: nowi radni, nowe władze to może kiedyś ...
Mamy na to trochę czasu... Weźmy w swoje ręce lo0s naszego miasta
to fakt ze bije z tej pocztowki duch miejsca i miasta przede wszystkim. musimy zrobic wszystko by przywrocic NASZEMU miastu dawna swietnosc!!!!!!
Szkoda ze otoczenie nie jest "miłe",całe centrum jest bardzo smutne i mozna powiedzieć "cięzkie".Historycznie ,a na pocztówce bije stara swietnośc tego miejsca .Możemy tylko poatrzeć i szkoda ale dawny duch już nie wróci.!!!