III Bal Ślunzoka udany. Czekają na następny
Aż 130 osób postanowiło spędzić ostatnią sobotę karnawału na balu
zorganizowanym przez mysłowickie stowarzyszenie.
Nie zabrakło
przedstawicieli organizacji i stowarzyszeń podkreślających
wielokulturowość regionu, a także reprezentujących różne poglądy
polityczne nt. jaki jest i jaki powinien być status Śląska w Polsce
(Związek Górnośląski, mniejszość niemiecka, Ruch Autonomii Śląska,
Śląski Ruch Separatystyczny).
13 lutego odbył się - długo oczekiwany przez wszystkich – III Bal
Ślunzoka, którego organizatorem – już po raz drugi była Ślunsko
Ferajna. Tym razem bawiono się w giszowieckim Domu Kultury „Pod
Lipami”. Chociaż impreza trwała do białego rana to i tak jej uczestnicy
odczuwali spory niedosyt. ”-Szkoda, że bal się już kończy, bo naprawdę bawiliśmy się rewelacyjnie” - powiedział Krzysztof STAWIŃSKI, a jego żona – Ewa – dodała „- Już nawet nie chcę o tym myśleć, że kolejny bal dopiero za rok...”
W imieniu Ślunskiej Ferajny gości powitali: Iwona BITTNER i Peter LANGER, którzy życzyli wszystkim świetnej zabawy i prosili „-Dzisiej nie dyskutujemy uo polityce, dzisiej się bawiymy”. Uroczystego otwarcia III Balu Ślunzoka dokonał – wraz ze wszystkimi paniami, należącymi do stowarzyszenia – Wiceprzewodniczący Rady Miasta Mysłowice – Edward LASOK. Przecięcie żółto-niebieskiej wstęgi było sygnałem do rozpoczęcia imprezy.
„-Jestem już po raz drugi na Balu Ślunzoka i naprawdę super, że
stowarzyszenie – właśnie z Mysłowic – jest jego organizatorem. Tego
typu imprezy integracyjne są równie potrzebne, jak i turnieje, konkursy
i prelekcje o Śląsku.” - powiedział Wiceprzewodniczący.
Na bal nie dotarł zaproszony Prezydent Mysłowic - Grzegorz OSYRA, który
jednak nie zapomniał o bawiących się i – jak rok temu - sprawił im miłą
niespodziankę. Tym razem przysłał tort z lukrowanym herbem Śląska i
Mysłowic oraz list po śląsku, w którym pozdrowił uczestników balu i
życzył im udanej zabawy.
Zanim rozpoczęły się tańce i hulanki na parkiecie, Peter LANGER ze swoim synem Arnoldem
opowiedzieli śląskie wice i monologi. Przypomnijmy, iż 12-latek zajął w
listopadzie ub. roku II miejsce w Konkursie Ślunskich Wiców. Zwłaszcza
monolog Arnolda o paczkach przysyłanych w latach osiemdziesiątych z
Reichu, wywołał na sali salwy śmiechu, bo któż z nas nie pamięta
radości jaką wywoływały szokolady, bonbony czy mandarynki.
Rozegrano również mecz balonem między 3-osobowymi drużynami Ruchu
Chorzów i Górnika Zabrze. Najpierw w szranki stanęły panie. Lepsze
okazały się zawodniczki „Niebieskich” ze Ślunskiej Ferajny. Sylwia ROSMUS obroniła nawet rzut karny, a Natalia JASCHINSKY i Agata STEIN z
uśmiechem opowiadały, że po raz pierwszy grały balonem. Mecz w męskim
wydaniu wygrali panowie reprezentujący ... Ślunską Ferajnę i Ruch
Chorzów. W wielkim, „Niebieskim” finale panowie, w składzie: Andreas JASCHINSKY, Maciej SIEKA i Jacek WOJDA, ulegli paniom 1:0. „-Uokazuje się, że w naszym małżeństwie lepi w bala gro Natala” - śmiał się Andreas JASCHINSKY. Zwycięska drużyna otrzymała drobne upominki, ufundowane przez patrona medialnego imprezy - Radio „Fest”.
W części artystycznej wystąpili Marian MAKULA i Darek NIEBUDEK, którzy
pojawili się na Giszowcu prosto ze Śląskiego Festiwalu Muzyki w Zabrzu.
A potem zaczęła się zabawa do białego rana – przy muzyce zespołu „Takt”.
Patrz Regulamin Portalu















Dodaj komentarz / napisz na forum / dyskutuj na czacie
maks. 500 znaków
Centrum
Osyra został zaproszony kalo krzewiciel wartości śląskich:uczciwości i pracowitości?:-))